Samochodem po Europie 2017- Grotta Gigante, Triest (dzień 13)

Nocna wachta

Noc była niespokojna, nie spaliśmy zbyt dobrze ze względu wiatr, który targał pobliskimi drzewami. Nie wiedzieliśmy czy nie spadnie nam zaraz na głowę jakiś konar. Na szczęście z rana sprzątnęliśmy tylko kupę liści i igieł spod wycieraczek samochodu. Ogarnęliśmy się i ruszyliśmy do znanej i polecanej jaskini Grotta Gigante.

Grotta Gigante

Na miejscu byśmy w czas, bo o 10 organizowała się już grupa, która miała zejść na dół.  Kupiliśmy bilety za około 12 euro i z przewodnikiem ruszyliśmy do podziemi. Jaskinia to jedna wielka dziura w skale, dlatego też nie dziwi że jest wpisana do księgi rekordów Guinessa jako największa jaskinia turystyczna świata. Można by w środku umieścić  wieżowiec InterContinental ( https://pl.wikipedia.org/wiki/InterContinental_Warszawa ), a jakby już ktoś chciał to i od biedy nawet dar narodu radzieckiego -Pałack Kultury i Nauki dałoby się wcisnął bez dachu.  W samym centrum zamontowano specjalistyczne urządzenia monitorujące ruchy płyt tektonicznych. Są to dwie metalowe liny rozciągnięte przez całą wysokość groty. Podczas zwiedzania było kilka przystanków przy których nasza przewodniczka opowiadała o strukturach uformowanych w grocie. Z ciekawszych informacji, które nam przekazała wynikało, że lampy oświetlające jaskinię palą się tylko na czas odwiedzin. Spowodowane jest to tym, że mchy i porosty bardzo szybko zaczynają się rozwijać przy źródłach światła i jeżeli by nie wyłączali lamp, jaskinia szybko zrobiła by się cała zielona. Dodatkowo aby powstrzymać ten proces, zapalane są światła UV, które niszą roślinność.

W środku spędziliśmy prawie 1,5 godziny. Polecamy zobaczyć to miejsce i na własne oczy przekonać się co matka natura potrafi stworzyć.

Nasza opinia: Grotta Gigante
Widoki
5/6
Zabytki
0/6
Cena
1/3
Tips

Temperatura w jaskiniach nie przekracza 10 stopni Celsjusza.  Przed wejściem koniecznie trzeba się zaopatrzyć w bluzy, oczywiście preferowana są również dobre buty do chodzenia po nierównym terenie.  Przy prawie każdym wejściu do tego typu obiektów zdarzały się osoby które o tym zapominały.

Triest

Zaparkowaliśmy przy wybrzeżu. Jest tam bardzo długi parking na którym stoją murzyni i oczywiście wskazują wolne miejsca. Tym razem udałem głupa i zacząłem mówić do niego w języku polskim. Nic nie rozumiał, ale łapę wystawił po kasę. Zignorowałem go i poszliśmy dalej. Widać że był niezadowolony.  Udaliśmy się w stronę centrum. Uliczkami Triestu przemknęliśmy bardzo szybko. Zobaczyliśmy opasły ratusz oraz  Piazza della Borsa. Miasto nie wydaje się być zbyt atrakcyjne turystycznie, na koniec zahaczyliśmy jeszcze o molo Audace, zjedliśmy lody i wróciliśmy do auta.

Nasza opinia: Triest
Widoki
3/6
Zabytki
3/6
Cena
1/3

Arrivederci  Włochy

Dzisiaj był ostatni dzień we Włoszech. Skierowaliśmy się w stronę Chorwacji droga prowadziła przez Słowenię. Nie zdziwiłbym się jeżeli winiety stanowiłby pokaźną cześć PKB tego kraju. Niby krótki kawałek bo 25 km a prawie 10 euro trzeba dać. Dojechaliśmy blisko jezior Plitvickich na duży kemping. Okazało się że kosztował ponad 30 euro, co na ten kraj wydawało nam się zbyt wygórowana ceną. Ruszyliśmy szukać szczęścia gdzie indziej. Niecały kilometr dalej znaleźliśmy małe pole namiotowe za 20 euro. Szybko rozstawiliśmy namiot i poszliśmy spać.

Facebook Comments

You may also like...