Samochodem po Europie 2017- Piza, San Gimignano, Florencja (dzień 8)

Poranne zmywanie

Jak to przystało na porządnego mężczyznę, poszedłem z rana umyć naczynia. Na kempingach naczynia w większości myją faceci. Nie wiem dlaczego tak jest, możne szybciej wstają z namiotu niż kobiety i od samego wschodu słońca szukają sposobu na to by zostać bohaterem dnia. Tuż przy zlewach można spotkać  przeważnie starsze osoby. Biwaki oblegane są albo przez Niemców albo przez NL’ów czyli Holendrów, których wszędzie we Włoszech jest tyle samo co samych Włochów.

Piza

Wjeżdżając do miasta  chciałem przechytrzyć system i ustawić samochód na niepłatnym parkingu. Miejsce nie należało do najbardziej ekstrawaganckich, asfalt jak i chodniki wyglądały jak front z I wojny światowej. Nie obyło się bez zniszczeń, zahaczyłem podwoziem o krawężnik, wycofałem się i przestałem kombinować, pojechaliśmy na płatny parking zlokalizowany tuż obok najsławniejszych zabytków.  Podeszliśmy kawałek i zobaczyliśmy zieloną, przystrzyżoną trawkę jak na Wimbledonie i białe jak gładź szpachlowa wuja Stefana budynki.  Widok jest niepowtarzalny, to tak jakby nasze bloki pokryć nie szara a białą farbą, a trawniki posadzić od nowa.

Jakby inaczej, na miejscu był tłum ludzi robiących zdjęcia. Można wyróżnić trzy typy fotosów. 1) podtrzymywanie wieży 2) noszenie wieży na plecach 3) dla bardziej zuchwałych wieża penis.  My również nie byliśmy bierni i zrobiliśmy typ 1 i 2. Po sesji przeszliśmy się wokoło, całość wyglądała bardzo pięknie. Za free można wejść do jednego z budynków, do innych trzeba mieć bilety, które można zakupić na miejscu.  Sama wieża ma swój urok, trzeba koniecznie pospacerować i zwiedzić ją z każdej strony.  W drodze powrotnej chcieliśmy kupić magnes na pobliskim stoisku. Zrobiliśmy to w pierwszym lepszym straganie i daliśmy się zwieść. Bo płaciliśmy 2 euro u Hindusa, a stoisko dalej kosztowało już 1 euro. Na przyszłość trzeba dłużej chodzić żeby znaleźć lepsze ceny.

Nasza opinia: Piza
Widoki
4/6
Zabytki
5/6
Cena
2/3

Toskania

Po drodze mijaliśmy sporo szkółek z  posadzonymi brzózkami. Nie wiem z czego to wynika, może na tych terenach nic tak dobrze się nie przyjmuje jak te białe drzewa.  Droga wiodła przez pagórkowatą krainę -Toskanię. Pełno tu  winnic i pięknych scenerii. Zatrzymaliśmy się na parkingu gdzie rozstawiliśmy stolik i zjedliśmy arbuza.

San Gimignano

Przy samym centrum zabytkowego miasta jest kilka parkingów, które obligatoryjnie są płatne. Chętnych nie brakuje, można nawet stwierdzić że ledwo co miejsce znaleźliśmy. Miasteczko miało kilkanaście wież które wystawały ponad inne zabudowania. Podobno kiedyś było ich tu 72, do naszych czasów ostało się tylko 15. Wtedy to musiałby być widok, tak jakby wielki jeż rozłożył się na pagórku. Chodź budowli zostało zdecydowanie mniej to i tak polecamy to miejsce.

Do centrum weszliśmy przez bramę, gdzie gromadziło się sporo turystów, chowali się w cieniu lub jedli lody. Przecisnęliśmy się przez tłum, miasteczko urzekało swoimi uliczkami i strzelistymi obiektami. Weszliśmy do najwyższej z wież Torre Grossa. Na sam szczyt prowadziły drewniane schody, które wiły się na wysokość 54 metrów. W środku można się szybko spocić bo temperatura i wysiłek który trzeba włożyć żeby wejść na górę jest dość duży. Nam się udało i możemy stwierdzić że widok rekompensuje wszystko. Po zejściu odwiedziliśmy jeszcze pobliskie sklepy i zaopatrzyliśmy się w Toskańskie wino.

Nasza opinia: San Gimignano
Widoki
5/6
Zabytki
5/6
Cena
1/3

Florencja

Florencja uuu jeee

Gdy zajechaliśmy na miejsce, pierwsze co się nam ukazało to przepiękna panorama miasta.  Zaparkowaliśmy na Piazzale Michelangelo aby zrobić sobie parę fotek. Z tego placu wzrokiem można objąć prawie całe miasto. Na turystów czyhają tutaj murzyni, którzy pokazują przyjezdnym wolne miejsce i chcą za to kasę a oni głupi płacą (a może się boją ). Potem zjechaliśmy do centrum, motaliśmy się trochę po mieście gdyż nie mogliśmy zlokalizować parkingu,a do tego nawigacja google maps pokazywała drogę przez zastrzeżone trasy.

W końcu stanęliśmy gdzieś na prywatnym miejscu aby się zastanowić.  Spytałem się przechodzącego obok Włocha gdzie tu można postawić furkę. On bez zastanowienia wskazał nam miejsce na mapie, które okazało się strzałem w 10.  https://goo.gl/maps/D3onbPfViB82 Tutaj możecie zobaczyć dokładnie gdzie to jest. Zabraliśmy aparaty i poszliśmy do centrum.

Pierwsze wrażenie to kolosalne budowle. Poczynając od kościóła Santa Croce. Drzwi do obiektu sakralnego są otwarte do 17:30. My niestety byliśmy tam już po tej godzinie i pocałowaliśmy klamkę. Następnie przeliśmy przez most Ponte Santa Trinita, na którym pobudowane były kamienice. Nawet sam inżynier Mamoń by pochylił głowę nad tym rozwiązaniem.

Kolejna była katedra Santa Maria del Fiore która zrobiła na nas kolosalne wrażenie. Doszliśmy do Piazza della Signoria otaczone posągi na piedestałach. To tutaj  już z daleka usłyszałem mówiącego do mnie murzyna Hello my friend… where You from ? I m from Kenya and i love this place… Give me five, I give you something special i daje Ci jakaś badziewną bransoletkę robioną na kolanie w przerwach pomiędzy jointami.  Ja się nauczyłem, że w życiu nic za darmo nie ma, więc tutaj tej zasady trzeba się trzymać i grzecznie odmawiać. Najlepiej stanowczo żeby nie lazł za Tobą przez pół miasta. Do samochodu wróciliśmy podobną drogą. Na Florencję powinno się przeznaczyć zdecydowanie więcej czasu. Nie da się zwiedzić jej w kilka godzin. Pewnie kiedyś tu jeszcze wrócimy.

Nasza opinia: Florencja
Widoki
5/6
Zabytki
6/6
Cena
3/3
Tips

We Włoszech można mieć 0.5 promila w wydychanym powietrzu, więc dla zmęczonego wędrowca małe piwko 0.33 nie powinno zaszkodzić a na pewno orzeźwi w tych niepolskich warunkach.

 

Facebook Comments

You may also like...