Samochodem po Europie 2017- Werona, Rapallo (dzień 6)

Poranek w miejscowości Pai

Wstaliśmy o 7:30 to była niemiłosierna godzina.  Nie byliśmy jednak pierwsi, bo już obok na rower przygotowywał się starszy Niemiec ( ten rejon jest bardzo popularny wśród rowerzystów ). Śniadanie powstało na bazie naszych długoletnich doświadczeń kulinarnych czyli z  zakupionych u właściciela kempingu świeżych włoskich bułek za euracza i polskiego puszkowanego paprykarza. Naładowaliśmy akumulatory bo dzisiaj czekała nas długa trasa nad Morze Liguryjskie. Po drodze zajechaliśmy jeszcze po benzynę za 1.43 na stacji automatycznej Q8 co było dość niską ceną w porównaniu do konkurencji.

Werona

Brama wjazdowo – wyjazdowa

Wjechaliśmy do Werony około 10:30 i zaparkowaliśmy na głównej ulicy Corso Porta Nuova. Było oczywiście ograniczenie na czas postoju do 2h co automatycznie determinowało nasz czas pobytu w tym miejscu. Miasto wita turystów bramą z zegarem. Po przejściu przez łuki oczom ukazuje się duży plac i ratusz, w oddali widać zarysy areny.  Tuż obok zaszliśmy do punktu informacyjnego, gdzie dostaliśmy dokładną mapkę miasta ze zaznaczonymi miejscami wartymi odwiedzenia.

Pierwsze co trzeba zobaczyć to arena. Może wielkością nie dorównywała tej w Rzymie, ale i tak jest na co popatrzeć.  Nie wchodziliśmy do środka ze względu na tłumy i ograniczany czas.  Obeszliśmy zabytek dookoła i ruszyliśmy w stronę rzeki. Naszym oczom ukazała się masa ludzi oblegających jeden z domków, tak jakby rozdawali tam pluszaki Świeżaki z Biedronki bez naklejek. Tak jak się domyśliliśmy było to miejsce z którego Werona słynie najbardziej a mianowicie balkon Juli, postaci z dramatu Williama Szekspira „Romeo i Julia”. Oszałamiające okazały się ściany budynku , które były wyklejone lub popisane inicjałami zakochanych par.  W środku w patio stała statua Julii. Każdy czyhał aby zrobić sobie zdjęcie jak maca mosiężny cyc głównej bohaterki tego przybytku. Nie byliśmy zresztą od nich gorsi.

Dalej udaliśmy się na Piazza Delle Erbe, gdzie kupiliśmy super magnesik na lodówkę z doczepioną na sprężynce parką Capuletti i Monteki.  Ze względu na deficyt czasu obejrzeliśmy jeszcze parę kościołów i pomnik Dantego. Zapewne jeszcze z pół dnia by brakowało na zwiedzenie wszystkiego. My jednak przycupnęliśmy na chwilkę na włoską kawkę i ruszyliśmy na parking.

Tips

We Włoszech w większości przypadków na stacjach benzynowych nie są wyświetlane ceny na tablicach informacyjnych. Trzeba podjechać pod sam dystrybutor aby dowiedzieć się ile kosztuje paliwo. Warto też pamiętać że bardziej opłaca się tankować na stacjach lokalnych , ceny na autostradach są o wiele droższe ( tak jak zresztą we wszystkich krajach ).

Nasza opinia: Werona
Widoki
2/6
Zabytki
4/6
Cena
1/3

Droga przez góry

Cel Rapallo, na wybrzeżu Włoch. Przez jakiś czas jechaliśmy autostradą, potem zdecydowaliśmy się skręcić i jechać lokalną drogą aby podziwiać tutejsze widoki ( z autostrady widać tylko barierki ). Podróżowaliśmy wzdłuż prawie wyschniętego koryta rzeki.  Chcieliśmy się temu przyjrzeć bliżej i zboczyliśmy z trasy. Było południe , ponad 40 stopni, zaparkowaliśmy w jakiejś wiosce. Ludzi na ulicach ani śladu, nawet pies poszczekał na nas trochę i szybko wycofał się w cień.  Zeszliśmy schodkami do samego nurtu, a raczej tego co z niego pozostało. Tak szybko jak zeszliśmy tak wróciliśmy do samochodu aby  jak najszybciej znaleźć się w miejscu z klimą.

Przez pierwsza godzinę jazdy po slalomach górskich było jeszcze znośnie , ale potem stało się to męczące. Myślałem że trasa będzie krótsza niż autostrada, ale się pomyliłem. Pod koniec zjazdów siedział nam na ogonie miejscowy Sebek w golfie i namalowanym czarnym pająkiem na masce samochodu.  Nie dałem mu się i równo zjeżdżałem, chodź niektóre zakręty były bardzo ostre. Około 18:30 dojechaliśmy do miejsca docelowego Rapallo.

Nie ma wody na pustyni

Rapallo

Jedno z wielu malowniczych miasteczek po tej stronie Włoch. Przeszliśmy się wzdłuż wybrzeża. Uliczkami doszliśmy do góry gdzie znajdowała się willa a w środku muzeum, nie zachodziliśmy bo widać było że liche. Stąd rozpościerał się widok na całą zatoczkę, co też wykorzystaliśmy robiąc zdjęcia. Wracając zaszliśmy i zjedliśmy kawałek podgrzewanej pizzy za 2 euro.  Nie zaspokoiło to jednak naszego głodu. Szybko znaleźliśmy na TripAdvisor restaurację, która by nie zdarła z nas a i można by było co pojeść. Tak tez trafiliśmy do pizzerii El Paso kilka przecznic od wybrzeża. Pizza za 7 euraczy i do tego bardzo dobra.  Sowicie pożywieni pojechaliśmy na kemping, który znajdował się na końcu miasteczka. Zapłaciliśmy 27 euro za noc. Miejsce było dość ciche i spokojne.

Nasza opinia: Rapallo
Widoki
4/6
Zabytki
3/6
Cena
2/3
Facebook Comments

You may also like...