Wokół Szkocji 2017 – Dunrobin Castle, Loch Ness (dzień 4)

Dunrobin Castle tuż za rogiem

B&B w miasteczku Golspie okazał się bardzo wygodny. Właściciele byli bardzo pozytywnie nastawieni. Widać było że im się powodzi bo cała rodzinka nawet włączając w to psa byli rozmiaru XXL. Kundel był tak duży, że ledwo poruszał się po korytarzu.

Z hotelu mieliśmy dosłownie 10 min jazdy samochodem do jednego z największych zamków Szkocji Dunrobin Castle. Po angielskim śniadaniu ( tym razem padło na pankcakes ) zapakowaliśmy rzeczy i ruszyliśmy na zwiedzanie.

Zamek Dunrobin i jego ogrody

Opasłe zamczysko budziło respekt. W środku nie można było robić zdjęć, więc możemy pokrótce stwierdzić że niektóre z komnat były interesujące. Sala dziecięca czy też lordowskie łazienki biły przepychem i dobrobytem. Po zamku chodziło się wyznaczoną przez grube sznury alejce. Do zwiedzania była otwarta tylko część pomieszczeń chodź żeby je przejść też trzeba było poświęcić trochę czasu.

Następnym elementem wyprawy były ogrody położone tuż przy samym zamku. Już na wejściu przyciąga uwagę zaskakująca roślina o dźwięcznej nazwie Gunnera olbrzymia ala „Dinosaur Food”. Jej liście są monstrualne, wielkości stolika lub małego telewizora. Schodząc niżej po schodkach odkrywamy co raz to nowe roślinki, kompozycje z kwiatów i zielone alejki.  Na florze się nie skończyło. W parku można znaleźć hodowlę ptaków drapieżnych takich jak orły czy jastrzębie. Są przywiązane sznurkami  do podestu na którym stoją. Rozglądają się to na lewo to na prawo patrząc na przechodzących gapiów.

Z ogrodów rozciąga się piękny widok na cały zamek. W pogodne dni jego kształty odbijają się w parkowym oczku wodnym, co udało nam się sfotografować. Turystów z rana nie było zbyt dużo, ale jak już wyjeżdżaliśmy to pod zamkiem stało pare autobusów, a kolejne się zbliżały.

Nasza opinia: Dunrobin Castle
Widoki
4/6
Zabytki
5/6
Cena
2/3

Dornoch

Po drodze na południe zahaczyliśmy o plaże w Dornoch.  Parking jest tuż obok wybrzeża więc nie trzeba zbyt dużo chodzić aby tam się znaleźć. Przeszliśmy się wzdłuż linii brzegowej. Żółty piasek  i wystające kamienie porośnięte wodorostami to znak rozpoznawczy tego miejsca.

W samym miasteczku Dornoch znajduje się katedra i kilka mniejszych zabytków. Zwiedzanie tego zajęło nam chwilkę, nie było jednak zbyt pasjonujące.

Nasza opinia: Dornoch
Widoki
4/6
Zabytki
2/6
Cena
1/3

Glenmorangie Distillery

Być w Szkocji i nie zobaczyć żadnej destylarni whisky byłoby największą zniewagą. My udaliśmy się do Glenmorangie Distillery. Można ją obejrzeć z zewnątrz, jest też opcja wycieczki z przewodnikiem, którą trzeba rezerwować dużo wcześniej.  My skorzystaliśmy z tej pierwszej opcji. Zwiedziliśmy kompleks budynków, gdzie wytwarzany jest złoty trunek. Jeden z nich był otwarty i eksponował wielkie kadzie, które widoczne są na zdjęciach.  Glenmorangie dysponował również własnym sklepem firmowych, w którym do kupienia była lokalną whiskey czy też typowe szkockie stroje jak sweterki, czapki w kratę itp.

Nasza opinia: Glenmorangie Distillery
Widoki
1/6
Zabytki
4/6
Cena
1/3

Urquhart Castle i Loch Ness

Loch Ness większość ludzi kojarzy z opowieści o potworze Nessie,  grasującym w jego czeluściach.  Nessie ma to do siebie że pokazuje się wtedy gdy nikt nie widzi, no może czasami ktoś zrobi rozmazane zdjęcie, z którego ciężko wywnioskować czy jest to wąż morski czy butelka po coca-coli. Domysły jednak zostawmy za sobą a skupmy się na zamku Urquhart Castle, który położony jest nad tym zbiornikiem wodnym.

Wejście do ruin jest płatne. Kupiliśmy bilet i ruszyliśmy ścieżką prowadzącą do bramy. Będąc już w twierdzy zatrzymaliśmy się na chwile przy przewodniu który przebrany za szkockiego żołdak opowiadał o dawnej sztuce wojennej. Wokół niego zbierał się tłum ludzi, wsłuchany w jego opowieści. Opisywał a zarazem prezentował poszczególne typy broni, używane w dawnych latach. Po zakończeniu został rozszarpany przez tłum ludzi chcących zrobić sobie z nim zdjęcie.

Z zamku nie pozostało zbyt wiele, można wejść na wieżę z której rozpościera się widok na jezioro. Na polu przed budynkiem wystawiona jest maszyna oblężnicza, która za dawnych czasów używano do zdobywania twierdz.

Same jezioro Loch Ness to według mnie  najbardziej przereklamowana część Szkocji. Woda i nic poza tym. Nawet ciekawych widoków tu nie znajdziecie a co dopiero potwora Nessie. Jeżeli macie inne zdanie piszcie w komentarzach, lubimy retorykę 🙂

Nasza opinia: Loch Ness
Widoki
3/6
Zabytki
4/6
Cena
2/3

Powrót

W tym miejscu kończyła się nasza wycieczka. Ustawiliśmy mapę na lotnisko. Jechaliśmy około 4.5 h. W samym już Glasgow straciliśmy trochę czasu na szukanie stacji z dieslem bo tam gdzie zajeżdżaliśmy było go brak. Oddaliśmy samochód do wypożyczalni i poszliśmy do budynku odlotów. Wracało z nami sporo polskich Januszy z których połowa była w stanie głębokiego upojenia. Jedna osobę nawet chcieli cofnąć z samolotu ze względu na jego stan, ale jakoś się mu udało zostać.

 

Facebook Comments

You may also like...